Każdego roku w Polsce dochodzi do kilku lub kilkunastu powodzi, które nie budzą większego
Każdego roku w Polsce dochodzi do kilku lub kilkunastu powodzi, które nie budzą większego zainteresowania mediów, a także, niestety władz centralnych, ponieważ są powodziami lokalnymi. W 2004 r. zanotowaliśmy 11 powodzi lokalnych, a w 2005 r. - 7.
Niezależnie od tego, czy powódź jest lokalna, czy taka, jak w latach 1997 i 2001, skutki są podobne, ludzie tracą dobytek całego życia, nieraz także życie, a gminy nie mogą się pozbierać finansowo przez kolejne lata.
Klimatolodzy ostrzegają, że zjawiska te będą się nasilały. Nie możemy tych prognoz lekceważyć.
Obecne mrozy skuły ziemię na głębokość kilkudziesięciu centymetrów.
Ziemia nie przyjmie wody z wiosennego topnienia śniegów, która spłynie do rzek. Zapowiadane obfite opady śniegu pogorszą i tak trudną sytuację Możemy spodziewać się powodzi nie tylko o zasięgu lokalnym.
Szczególnie narażone są województwa południowe.
Zgodnie z ustawą obowiązek ochrony przed powodzią spoczywa zarówno na administracji rządowej, jak i samorządowej, w związku z tym pytam Pana Ministra:
Jak Pański resort jest przygotowany do ochrony obywateli przed skutkami powodzi?
W tym, z konieczności, ogólnym pytaniu mieszczą się także szczegółowe np.: Jak przebiega współpraca administracji rządowej z samorządową? Czy istnieje, i jak działa, system wczesnego ostrzegania przed powodzią? Czy istnieje, i jak działa, system ostrzegania mieszkańców z zagrożonych powodzią terenów, dający im możliwość bezpiecznego opuszczenia miejsca zagrożenia? Czy przewiduje Pan ˝ćwiczenia współpracy˝ wszystkich służb powołanych do ochrony przed powodzią i usuwania jej skutków, jeszcze przed wiosennymi roztopami?
Łączę wyrazy szacuku
Poseł Katarzyna Maria Piekarska
Warszawa, dnia 2 lutego 2006 r.