Jedna osoba zginęła, a druga walczy o życie w szpitalu - to efekt bandyckich
Jedna osoba zginęła, a druga walczy o życie w szpitalu - to efekt bandyckich napadów i krwawych porachunków pseudokibiców, do jakich doszło 12 marca 2006 r. w Krakowie po pierwszoligowym meczu piłkarskim między Cracovią i Wisłą Kraków. To tragiczny finał bandyckich bójek ulicznych i kryminalnego działania tych, którzy mają czelność posługiwać się barwami klubów o pięknych, długich i szlachetnych tradycjach sportowej rywalizacji. Ze smutkiem, a nawet przerażeniem, wysłuchałem wyjaśnień niektórych osób odpowiedzialnych za organizację meczu i rozgrywek, bo pokazuje to, że nikt nie poczuwa się do winy. Osoby te nie wiedzą, jakie popełniły błędy; twierdzą, że nic się nie dało zrobić. To dowodzi, że takie sytuacje będą się powtarzać, jeśli nie podejmie się radykalnych kroków. Środowiska sportowe wzywają do takich działań. Prawdziwi kibice nie mogą ponosić moralnych i społecznych kosztów zachowania się pseudokibiców.
W najbliższym meczu piłkarze Wisły Kraków wystąpią z czarnymi opaskami na ramieniu. Ma to być protest przeciwko bandytyzmowi na stadionach. W ostatnich kilku latach w Krakowie zginęło aż pięciu kibiców Wisły. Władze klubu liczą, że policja wyda zdecydowaną wojnę bandytom mieniącym się kibicami. Również zarząd Cracovii (na liczne prośby własnych kibiców) potępił ostatnie wydarzenia. Kluby jednocześnie wyraziły wolę pełnej współpracy z organami państwa w celu poprawy bezpieczeństwa na stadionach.
Pragnę w tym miejscu zacytować wypowiedź naszego znakomitego bramkarza, zawodnika szkockiego zespołu Celtic Glasgow, Artura Boruca, osoby jak najbardziej kompetentnej do wypowiadania się w tej sprawie: ˝Ci zwyrodnialcy nie mają nic wspólnego z kibicowaniem i takim osobom trzeba wydać bezpardonową walkę. (...) Uważam, że polskie prawo w tym temacie jest zbyt liberalne i dlatego pseudokibice mogą sobie na wiele pozwalać. Trzeba je koniecznie zmienić, zaostrzyć, a następnie stanowczo egzekwować. [W Wielkiej Brytanii] kary za najmniejsze wykroczenia są tak surowe, że skutecznie odstraszają. Groźni z wyglądu fani są potulni jak baranki. Na widok nieodpowiedniego nawet gestu wobec kibica innej drużyny policja reaguje natychmiast. Wystarczy ich spojrzenie, by usłyszeli słowo przepraszam. Nie twierdzę, że jest idealnie, bo zdarzają się czasami ekscesy, ale nie w takiej skali jak w Polsce˝ (PAP/16 marca 2006. Onet.pl).
W czasie opisanego meczu wśród transparentów i symboli znieważających gości pojawiła się m.in. obcięta świńska głowa. Dowodzi to braku skuteczności przeprowadzanych kontroli na stadionach. Wnieść można na trybuny broń palną, zaś noże są czymś powszechnym. Jak wynika z relacji prasowych, podczas rozgrzewki piłkarzy na murawie boiska obecni byli kibice gospodarzy i jeden z nich demonstracyjnie pokazywał nóż. W trakcie meczu w stronę zawodników Wisły rzucane były różne przedmioty: monety, szklane butelki, baterie, bryły lodu. Dowodzi to także braku reakcji. Sędzia techniczny spotkania nie podjął wówczas żadnych działań. Po zakończeniu meczu w otoczenie piłkarzy, przy biernej postawie służb porządkowych, zostali dopuszczeni agresywni kibice. Były to przykłady karygodnej bezczynności osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo rozgrywek. Tymczasem tolerowanie takich zachowań na stadionach jest jednocześnie wyrazem akceptacji takich negatywnych postaw. Jest komunikatem dla chuliganów, że mogą się czuć bezkarni. Dopuszczenie do niegodnych zachowań na stadionie to także zachęta do kontynuowania kryminalnych zachowań poza stadionem. Monitoring na stadionach i poza nimi nie przynosi oczekiwanych rezultatów, bo chuligani, nawet gdy nie są zamaskowani, w grupie czują się bezkarni; wiedzą przy tym, że sprawy sądowe ciągną się miesiącami.
Prezydent Krakowa oraz prezesi klubów piłkarskich Cracovii i Wisły zaapelowali o wprowadzenie zmian w ustawodawstwie pozwalających na utrzymanie bezpieczeństwa na stadionach oraz szybkie karanie stadionowych chuliganów, nawet na miejscu zdarzenia. Na przeszkodzie radykalnym działaniom stoją m.in. przepisy prawa. Nadzieją napawa informacja ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, że prowadzone są prace nad projektem takich regulacji prawnych, które ukrócą chuligaństwo na imprezach sportowych.
Dla poprawy bezpieczeństwa wydaje się konieczne znacznie większe zaangażowanie sił policyjnych, bo zatrudniane przez kluby firmy ochroniarskie często nie potrafią zapewnić spokoju i bezpieczeństwa (zwłaszcza na meczach podwyższonego ryzyka, takich jak derby). Według ustawy o organizacji imprez masowych ochrona policji na stadionie jest możliwa. Klub i komendant miejscowej policji muszą porozumieć się w tej kwestii i podpisać stosowną umowę.
Zastępca komendanta wojewódzkiego policji inspektor Kazimierz Mruk poinformował, że w wydziale kryminalnym już utworzono specjalną grupę policjantów zajmującą się badaniem działalności pseudokibiców w całej Małopolsce. Zespół ten będzie zbierał informacje na ich temat oraz zostanie nasilona obserwacja tego środowiska. Z tego otoczenia często wywodzą się kryminaliści: handlarze narkotyków, złodzieje, członkowie gangów. Stadionowy bandytyzm jest dla nich pierwszą szkołą kryminalnego życia.
Niebezpiecznym procederem są też tzw. ustawki, kiedy to pseudokibice poprzez Internet umawiają się na bójki w określonym miejscu, np. w lesie. W takich spotkaniach bierze udział grupa kilkudziesięciu osób, które wcześniej ustalają określone reguły: dokładną liczbę uczestników i przedmioty, które mogą być użyte w walce (najczęściej są to bójki na pięści i kopniaki butami). Niektóre walki są nawet filmowane (jedna z takich walk krążyła w Internecie).
Zdecydowane działania w sprawie poprawy bezpieczeństwa powinien podjąć Polski Związek Piłki Nożnej. To także na nim spoczywa główna odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. To Związek powinien opracować program walki z chuligaństwem na stadionach i konsekwentnie go realizować wraz z klubami piłkarskimi, przy wsparciu służb porządkowych. PZPN, i władze ligowe powinny stosować bardziej dotkliwe kary: od finansowych, po zamykanie stadionów i usuwanie z rozgrywek.
Na zachowaniu pseudokibiców na naszych stadionach Polska traci swój dobry wizerunek i wymierne korzyści. Wielu zachodnich turystów omija nasze stadiony. Obecnie niemiecka prasa ostrzega przed przyjazdem do Niemiec chuliganów polskich na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, które mają się odbyć za kilka miesięcy. Do realizacji takiego scenariusza nie można dopuścić.
Uprzejmie proszę Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytania:
1. Jaki jest stan bezpieczeństwa na polskich stadionach? Czy są raporty w tej sprawie?
2. Czy MSWiA współpracuje z Ministerstwem Sprawiedliwości nad zmianą przepisów prawnych, które pozwolą na szybkie i skuteczne karanie chuligańskich wybryków pseudokibiców? Czy są już przyjęte kierunki tych zmian oraz ustalone terminy skierowania projektów ustaw do Sejmu?
3. Jakie kary za takie działania pseudokibiców, jakie miały miejsce podczas ww. meczu pomiędzy Cracovią i Wisłą Kraków, byłyby wymierzone w tych krajach Europy, które radykalnie zwalczają chuligaństwo pseudokibiców i organizowane przez nich burdy na stadionach, np. w Wielkiej Brytanii?
4. Czy Ministerstwo oraz podległe mu służby opracowują wraz z PZPN i klubami piłkarskimi program walki z bandytyzmem na stadionach? Jakie działania są planowane?
5. Czy w dostatecznym stopniu monitoruje się organizowanie przez Internet bójek między pseudokibicami (tzw. ustawek)? Czy monitorowanie jest na tyle skuteczne, aby wyeliminować to zjawisko?
6. Czy Ministerstwo powoła w każdym województwie specjalne zespoły w wydziałach kryminalnych policji monitorujące środowiska pseudokibiców?
7. Czy Ministerstwo ma opracowany program zapobiegający wyjazdowi stadionowych chuliganów do Niemiec na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej? Czy planuje się podjęcie wspólnych działań w tej sprawie ze stroną niemiecką?
Z poważaniem
Poseł Roman Czepe
Warszawa, dnia 16 marca 2006 r.