Szanowny Panie Ministrze! Właśnie mija pół roku, odkąd objęłam mandat poselski po wyborach parlamentarnych
Szanowny Panie Ministrze! Właśnie mija pół roku, odkąd objęłam mandat poselski po wyborach parlamentarnych 2005 roku. Okres ten to czas wytężonej pracy, czas codziennych obowiązków związanych z wypełnianiem poselskich powinności. W trakcie tego okresu miałam wielokrotnie do czynienia (i mam nadal) ze skargami zgłaszających się do mojego biura poselskiego wyborców na wydawanie błędnych decyzji w sprawach dotyczących ich lub ich bliskich przez urzędników państwowych, samorządowych, sędziów, prokuratorów, ogólnie mówiąc - ludzi władzy. Konsekwencją tych błędnych decyzji były wyrządzone im niezasłużenie krzywdy, a niejednokrotnie ludzkie tragedie.
Odpowiedzialność porządkowa czy dyscyplinarna, różnicowanie przewinień według ich gatunkowego ciężaru - to jedna sprawa. Upomnienia, odwołania, nagany, pozbawianie możliwości awansu, wydalanie z urzędu - to tylko zwykłe słowa. Jeżeli się je czasami stosuje, to prawie wyłącznie w stosunku do niższego personelu. Niestety, nie mają z reguły zastosowania do urzędników wyższych bądź specjalistów, którzy zrośli się na stałe z urzędem i pozostają wiecznie bezkarni.
Szczególna odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych za wydawane decyzje nakazuje wprowadzenie materialnej odpowiedzialności. I nie tylko. Nakazuje konieczność zadośćuczynienia ofierze błędu. Jest bowiem przerażające, że osoby pokrzywdzone stają się niejednokrotnie obiektami kolejnych ataków ze strony urzędników, sędziów, prokuratorów, którzy bardziej lub mniej świadomie wydali krzywdzące decyzje i nie potrafią się przyznać do popełnionych błędów. Jest zastanawiające, że znaczna część tych błędnych decyzji, wydawana jest świadomie. Tak przynajmniej wynika z przedłożonych mi dokumentów. I nie może tu być mowy wyłącznie o decyzjach rażąco naruszających prawo. To, co dla jednych ma bowiem małe znaczenie, dla drugich stanowi kwestię życia lub śmierci.
Dziś w naszym kraju za wydanie błędnej decyzji nie ponosi odpowiedzialności praktycznie nikt. Stawia to niejednokrotnie osoby pokrzywdzone w sytuacji bez wyjścia. Szczególnie te, którym dostęp do specjalisty czy adwokata jest ograniczony brakiem gotówki. Brak zaufania obywateli do władzy państwowej i administracji publicznej staje się tym samym faktem.
Panie Ministrze! W związku z moimi obawami, że sprawa ta może pozostać na marginesie, zwracam się do Pana z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy dostrzega Pan ten problem i przewiduje zmianę regulacji prawnych w taki sposób, aby go wyeliminować? Kiedy może to nastąpić?
2. Czy Ministerstwo w najbliższym czasie zechce zająć się tematem odpowiedzialności urzędników za wydawanie błędnych decyzji?
3. Czy jest taka możliwość, aby wprowadzić do ewentualnej ustawy dotyczącej tego tematu obowiązek zadośćuczynienia ofierze błędu?
Z poważaniem
Poseł Grażyna Tyszko
Pabianice, dnia 28 marca 2006 r.