Szanowny Panie Ministrze! W związku z tematem informacji bieżącej w sprawie kryzysu w polskiej
Szanowny Panie Ministrze! W związku z tematem informacji bieżącej w sprawie kryzysu w polskiej służbie zdrowia oraz polityki płacowej Ministerstwa Zdrowia, o czym mówi i pisze cała Polska, to jest o tym, że stan naszej służby zdrowia jest bardzo zły, co zresztą widać gołym okiem i nikt tego już nie kwestionuje, pragnę skierować do Pana Ministra kilka pytań:
Na co są przeznaczane środki z podwyższonej składki na ubezpieczenie zdrowotne, jeżeli placówki medyczne otrzymują od lat takie same ceny za świadczone usługi medyczne?
Dlaczego placówki medyczne na Śląsku otrzymują niższą cenę za poszczególne procedury medyczne niż inne województwa, np. mazowieckie?
Jakie działania zamierza Pan podjąć, Panie Ministrze, w związku z pogłębiającym się problemem braków kadrowych dot. pielęgniarek?
Młode pielęgniarki albo wyjeżdżają za granicę, albo zmieniają zawód. Na dzień dzisiejszy mamy taką sytuację, że najwyższy odsetek zatrudnionych pielęgniarek to osoby w wieku 50-55 lat, po ich przejściu na emerytury dojdzie do redukcji jednostek służby zdrowia z powodu braków kadrowych.
W jaki sposób zamierza Pan zabezpieczyć kwestię egzekwowania praw pacjentów i zatrudnionego personelu w sprywatyzowanych placówkach medycznych?
Powszechnie wiadomo, że placówki te przerzucają koszty utrzymania na pacjentów i personel, obniżając coraz bardziej jakość świadczonych usług i płace pracowników.
Kolejny temat, który jest przedmiotem powszechnej dyskusji w kraju, to polityka płacowa Ministerstwa Zdrowia.
Izby lekarskie wystąpiły z apelem w sprawie ustalenia przez Ministra Zdrowia minimalnej płacy lekarzy. Wynagrodzenie minimalne powinno być uzależnione od posiadanych przez lekarza kwalifikacji zawodowych. W tym miejscu proponuję krótki opis typowej sytuacji przeciętnego lekarza zatrudnionego w państwowej placówce służby zdrowia:
Obecnie lekarz zarabia niewolniczo mało, a ten, kto zarabia więcej, zazwyczaj pracuje ponad swoje siły, w kilku miejscach, ma praktykę prywatną i nie zostaje mu wiele czasu na życie poza pracą. Media wiedzą, że pacjent domaga się swoich praw i chce być leczony na najwyższym poziomie, więc popierają słusznie coraz większe, na miarę czasów roszczenia pacjentów.
Tymczasem zmęczeni lekarze nie znajdują zrozumienia sytuacji, w której się znajdują i która nie zmieniła się, mimo zmiany ustrojowej. Nadal tkwią w epoce komunizmu. Izby lekarskie zaproponowały, by lekarz bez specjalizacji zarabiał dwukrotność średniego krajowego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, czyli 5 tys. zł, a lekarz specjalista - trzykrotność, czyli 7,5 tys. zł.
Obecnie lekarz z II stopniem specjalizacji i po 23 latach pracy zarabia 1200 zł miesięcznie (netto, cały etat). Jak może za tę kwotę żyć, utrzymać rodzinę i dokształcać się na poziomie, którego wymaga od niego pacjent?
Obecnie wedle rozporządzenia Ministra Zdrowia lekarz stażysta i lekarz uczący się na rezydenturze otrzymuje większe wynagrodzenie niż uczący go lekarz posiadający II stopień specjalizacji i wieloletnie doświadczenie zawodowe.
A przecież głodowa płaca sprzeczna jest z Kodeksem pracy. Dla równowagi: lekarze mogą pracować nawet do 300 godzin tygodniowo. Skoro mało płacy, to przynajmniej dużo pracy. Lekarz w Unii Europejskiej zarabiający kilkanaście razy więcej może pracować maksymalnie do 35 godzin tygodniowo.
W związku z tym proszę o odpowiedź na dwa dodatkowe pytania:
Czy Minister Zdrowia planuje ustalenie minimalnej płacy dla poszczególnych grup zawodowych lekarzy?
Czy Kodeks pracy dotyczący długości czasu pracy lekarzy nie powinien być korzystniejszy niż obecnie dla tej grupy zawodowej? Przecież to ci ludzie odpowiadają za nasze zdrowie i życie. Czy przemęczony lekarz będzie dobrze nas leczył?
Bardzo proszę o konkretną odpowiedź na każde z 6 postawionych pytań.
Z wyrazami szacunku
Poseł Ewa Malik
Warszawa, dnia 7 kwietnia 2006 r.