Upowszechnienie się Internetu prócz wielu zjawisk pozytywnych przyniosło też wiele zagrożeń, niekoniecznie związanych z
Upowszechnienie się Internetu prócz wielu zjawisk pozytywnych przyniosło też wiele zagrożeń, niekoniecznie związanych z nieograniczonym dostępem do informacji. Mam tu na myśli szybko rozwijający się sektor handlu elektronicznego, prowadzonego także przez osoby nieposiadające odpowiedniej świadomości o negatywnych skutkach takich transakcji. Prócz zwykłych oszustw czy wręcz kradzieży, którymi zajmuje się skutecznie, mam nadzieję, policja, spotykamy się z sytuacjami niejako usankcjonowanymi przez prawo - w tym przypadku Prawo pocztowe. Niestety chroni ono operatorów, nie zabezpiecza jednak w równym stopniu interesu zwykłych nadawców i odbiorców. Problemy takie zgłaszają zarówno pokrzywdzeni, jak i instytucje zajmujące się ochroną praw konsumentów.
Określona w rozdziale 5 ustawy z dnia 12 czerwca 2003 r. Prawo pocztowe (Dz. U. z 2003 r. Nr 130, poz. 1188 z późn. zm.) odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie usług pocztowych ogranicza i utrudnia dochodzenie roszczeń przez osoby pokrzywdzone.
Po pierwsze, operatorzy publiczni, w tym największy podmiot na rynku Poczta Polska, nie zgadzają się na potwierdzenie zawartości przesyłki przy jej przyjmowaniu, a co gorsza przy jej doręczaniu. Ostatnio, co prawda, Poczta Polska stworzyła możliwość sprawdzenia zawartości paczki przed jej odbiorem, ale odpłatnie i tylko na terenie swych placówek - co jest osiąganiem nieuzasadnionych korzyści, a dla klientów znaczną niedogodnością.
Po drugie, trudno usłyszeć lub dopatrzyć się w miejscach przyjmowania przesyłek informacji o zasadach odpowiedzialności materialnej operatora za zaginięcie paczki, a konkretnie o różnicy pomiędzy odszkodowaniem za zaginięcie paczki z zadeklarowaną wartością (ubezpieczonej) a paczki zwykłej. W tym drugim przypadku operator wypłaca tylko 10-krotność wartości usługi, czyli opłaty za przesłanie paczki. Co gorsze, sam fakt zaginięcia paczki potwierdzony jest protokołem sporządzonym właśnie przez operatora. Wydaje się, że rozwiązanie to powoduje coraz częstsze przypadki ˝zaginięcia˝ paczek i przesyłek.
Do tego dochodzi restrykcyjny i rozwlekły tryb rozpatrywania reklamacji: operator uwalnia się od odpowiedzialności, jeżeli przesyłka przyjęta jest bez zastrzeżeń (art. 57 ust. 4 Prawa pocztowego). Biorąc pod uwagę praktykę i okoliczności dostarczania przesyłek, żądania podpisania takiego oświadczenia przed sprawdzeniem nie tylko zawartości, ale i stanu paczki, ten zapis jest wybitnie antykonsumencki. Owszem, tworzy się możliwość reklamowania ˝niewidocznych ubytków lub uszkodzeń˝ w terminie 7 dni od przyjęcia przesyłki, jednakże, co w przypadku, gdy po oddaleniu się pracownika operatora okazuje się, że przesyłka zawiera coś zupełnie innego lub jest uszkodzona w miejscu niewidocznym przy jej doręczeniu. Jednym słowem, wymóg należytej staranności spoczywa wyłącznie na kliencie. Jak wspomniałem, odbiorca ma zaledwie 7 dni na złożenie reklamacji, zaś operator aż 90. Trzy miesiące na tego typu postępowanie, to 30 dni więcej niż przewiduje K.p.a. w sprawach szczególnie trudnych. Przed tym terminem pokrzywdzony nie może domagać się zadośćuczynienia na drodze sądowej.
Panie Ministrze! Zadaję zatem w imieniu tysięcy polskich konsumentów pytanie: Jakie działania ma zamiar podjąć Pański resort, aby zlikwidować opisane patologie?
Poseł Michał Wojtkiewicz
Warszawa, dnia 5 kwietnia 2006 r.