Szanowny Panie Premierze! Jak donosi prasa, ta sama ustawa, która nakazuje urzędnikom oszczędne wydawanie
Szanowny Panie Premierze! Jak donosi prasa, ta sama ustawa, która nakazuje urzędnikom oszczędne wydawanie publicznych pieniędzy, w praktyce im to uniemożliwia. Nie pozwala bowiem zawrzeć umowy na dłuższy okres. Ustawa o finansach publicznych w art. 35 nakazuje wydawać pieniądze publiczne ˝w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów˝. Firmy dostarczające np. paliwo opałowe lub gaz oferują korzystniejsze ceny, jeśli umowa jest zawierana na dłuższy okres. Niestety, przepisy o finansach publicznych uniemożliwiają to gminom czy powiatom. Można jedynie podpisać umowę na rok, a wtedy cena jest wyższa. Problem w niekonsekwentnych przepisach.
Art. 35 ustawy o finansach publicznych nakazuje zawierać umowy z wykonawcami na zasadach określonych w prawie zamówień publicznych. A to pozwala na umowy nawet dłuższe niż 4 lata (w niektórych sytuacjach nawet na czas nieoznaczony). Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku i nic nie stoi na przeszkodzie, aby gminy i powiaty podpisywały umowy na dłuższy okres. Niestety, po szczegółowej analizie przepisów o finansach publicznych sytuacja przestaje być tak klarowna. Zgodnie z art. 138 dokonywanie wydatków ˝następuje w granicach kwot określonych w planie finansowym˝. Plan finansowy obejmuje plan dochodów i wydatków w danym roku budżetowym. A to oznacza, że można jedynie zawrzeć umowę na rok.
Ta sama zasada jest jeszcze raz powtórzona w art. 193 ustawy, który mówi, że kierownik jednostki budżetowej samorządu terytorialnego może zaciągać zobowiązania do wysokości kwot wydatków określonych w zatwierdzonym planie finansowym. Ustawodawca przewidział wyjątek od tej reguły. Mówi o nim art. 184 ust. 1 pkt 10b ustawy o finansach publicznych. Pozwala w uchwale budżetowej zawrzeć upoważnienie dla zarządu jednostki samorządu terytorialnego do zaciągania zobowiązań wykraczających poza rok budżetowy. Może to nastąpić ˝z tytułu umów, których realizacja w roku następnym jest niezbędna dla zapewnienia ciągłości działania jednostki i termin zapłaty upływa w roku następnym˝. Zdaniem wielu prawników nie załatwia to jednak sprawy. Pozwala bowiem jedynie na wydłużenie okresu obowiązywania umowy do następnego roku.
Wiele gmin i powiatów, choć również dostrzegają niekonsekwencję przepisów, zawiera umowy na czas dopuszczalny w prawie zamówień publicznych. Wiele regionalnych izb obrachunkowych nie zgadza się jednak z taką interpretacją. A wówczas urzędnikowi grozi postępowanie za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Przyjmując niekorzystną dla samorządowców interpretację przepisów, nie wolno zawierać umów na okres dłuższy niż rok (ewentualnie dwa lata), a to oznacza, że przepisy prawa zamówień publicznych, które to umożliwiają, są martwe. Co więcej, nowelizacja tej ustawy (obowiązuje od 25 maja) przewidziała szereg nowych instrumentów związanych z długofalowym udzielaniem zamówień publicznych. Zamawiającym wolno zawrzeć umowę ramową lub skorzystać z dynamicznego systemu zakupów. Ich stosowanie również jednak pozostaje pod znakiem zapytania, skoro urzędnicy samorządowi mają ręce związane ustawą o finansach publicznych.
Wobec powyższego pytam Pana Premiera:
1. Czy prawdą jest, że ta sama ustawa, która nakazuje urzędnikom oszczędne wydawanie publicznych pieniędzy, w praktyce im to uniemożliwia?
2. Czy rząd dostrzega niekosekwencje w przepisach ustawy o finansach publicznych?
3. Czy rząd przewiduje nowelizację ustawy pod kątem zniwelowania niekonsekwencji w tejże ustawie?
Poseł Anna Sobecka
Toruń, dnia 2 czerwca 2006 r.