Interpelacje Poselskie

1989 - 2005

   Szanowny Panie Ministrze! Wedle doniesień prasy z ostatniego okresu, w polskich szpitalach brakuje sprzętu

   Szanowny Panie Ministrze! Wedle doniesień prasy z ostatniego okresu, w polskich szpitalach brakuje sprzętu do radioterapii (powinno być ok. 120-130 urządzeń, a jest 55 sprawnych), co powoduje kilkumiesięczne kolejki na ten typ leczenia. W raporcie przygotowanym przez onkologów można też przeczytać, iż jedna piąta urządzeń nadaje się jedynie do natychmiastowej wymiany. Urządzenia te są przestarzałe technologicznie i grożą takimi awariami, jak niedawna w Białymstoku (dwie pacjentki zostały dotkliwie poparzone podczas zabiegu). Znaczący jest fakt, iż wysoka awaryjność (na naprawę trzeba czekać nieraz kilka tygodni), jak i znaczące braki takiego sprzętu w oddziałach onkologicznych polskich szpitali powodują znaczną zwłokę w leczeniu wielu pacjentów. Taka zwłoka w przypadku chorób nowotworowych często kończy się zgonem lub w ˝najlepszym˝ przypadku szybkimi przerzutami na inne organy wewnętrzne.

   Wedle danych Organizacji Europejskich Instytutów Raka (OEiC) w Polsce radioterapia może okazać się potrzebna rocznie nawet dla 100 tysięcy chorych. Na posiadanych urządzeniach skorzystać może jedynie około 60 tysięcy chorych. Wskutek powyższego tworzą się kolejki do naświetlań, efektem których jest przekwalifikowywanie zabiegów ratujących życie na naświetlania paliatywne, które jedynie w niewielkim stopniu ograniczają skutki choroby. Dochodzi nawet do sytuacji, gdy lekarze podejmują decyzję o udostępnianiu terapii komuś, kogo można jeszcze wyleczyć, na miejsce pacjenta, który ich zdaniem jest w zbyt złym stanie na jakikolwiek ratunek.

   Wedle efektów medycznych najskuteczniejsze leczenie nowotworów polega na jednoczesnym zabiegu chirurgicznym, chemioterapii i radioterapii. Lecz w przypadku, gdy pomiędzy zabiegiem chirurgicznym i podaniem chemii a radioterapią minie więcej niż cztery tygodnie (na naświetlanie czeka się czasem nawet 3 miesiące!), skuteczność takiego leczenia jest wątpliwa.

   Skutkiem takiej sytuacji na 100 polskich pacjentów z nowotworem zaledwie 42 przeżywa 5 lat. Dla porównania, w Szwecji takich osób jest 62, a w Austrii 51.

   Dodatkowym problemem jest deficyt radiologów. Onkolodzy szacują, że w tej specjalizacji jest o około 40% lekarzy za mało. Brakuje również fizyków medycznych, obsługujących sprzęt i techników radioterapii. Jest ich około 650, a zapotrzebowanie na taką specjalizację to około 1000 osób.

   Wykształcenie takich pracowników trwa od 2 do 5 lat. Ministerstwo szacuje, że dostęp do naświetlań na europejskim poziomie Polska osiągnie za około 10 lat. Może to jest właśnie okres na odpowiednie przeszkolenie kadr.

   Sytuacja ta dotyczy czasu obecnego. Tymczasem średnia wieku w Polsce wzrasta, a wraz z nią rośnie zachorowalność na nowotwory. Szacuje się, że pomimo sporych obecnie nakładów na profilaktykę (ponad miliard złotych) liczba osób, które będą zapadać na raka corocznie, zwiększy się w ciągu 10 lat z 57 do 100 tysięcy. Polska ma obecnie jeden z najwyższych wskaźników zachorowalności na raka w Europie. W 1963 roku zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi było 34 tysiące. W roku 1996 ta liczba wzrosła do 78 tysięcy. Obniża się wciąż też średni wiek zachorowalności. Lekarze powtarzają wciąż, że co czwarty Polak zachoruje na raka, a co piąty na niego umrze. W najlepszym scenariuszu.

   Wedle przeprowadzonych przez Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Sztokholmie i Karolinska Institute badań nad sytuacją onkologii w krajach europejskich (powyższe statystyki), przedstawionych ostatnio w Parlamencie Europejskim, przyczyną takiej sytuacji w Polsce jest brak dostatecznej kwoty pieniędzy na opiekę zdrowotną, jak też opieszałość procedur rejestracji nowych środków farmakologicznych.

   Na nowy lek od dnia rejestracji do pojawienia się w aptece przeciętny polski pacjent czeka około 4 lat. W tym czasie na raka umiera w kraju około 350 tysięcy osób.

   Leczenie nowotworu w Polsce kosztuje około 34 euro na obywatela. To jedna czwarta średniej europejskiej. W Szwajcarii na ten cel wydaje się 189 euro, a w Norwegii nawet 191 euro.

   Polscy lekarze narzekają ponadto na niskie ceny ich usług w stosunku do cen europejskich, co pociąga za sobą niską jakość świadczeń. Efektem tego jest też brak możliwości inwestowania, niedostatki precyzyjnego sprzętu w gabinetach, a co za tym idzie, brak skutecznego leczenia.

   Mając na uwadze wszystkie powyższe dane statystyczne, raporty onkologów i opinie polskiego środowiska medycznego, oczekuję od Pana Ministra odpowiedzi na poniższe pytania:

   1) Jakie są plany Ministerstwa Zdrowia na ratowanie pacjentów szpitali i oddziałów onkologicznych?

   2) Czy możliwe jest zwiększenie udziału wydatków na leczenie onkologiczne z obecnych 6,5% na co najmniej 7% lub przeznaczenia większej kwoty na pomoc dla szpitali w zakupie aparatury do radioterapii?

   3) Czy możliwe jest skrócenie jednej z najdłuższych w Europie procedur wdrażania nowych leków, zwłaszcza tych ratujących życie, które sprawdziły się w innych krajach, do absolutnego minimum?

   Z wyrazami szacunku

   Poseł Sandra Lewandowska

   Warszawa, dnia 25 października 2006 r.

naklejki 3d | online bingo | lokata | Katalog Piła | Tłumacz trance sety Dave The Drummer biografia Samochodziki Samochodziki David Guetta Rolety Poznań adaptacja poddaszy szkoła kosmetyczna Odzież reklamowa moon Kredyty mieszkaniowe Motorstorm Pacific Rift