Interpelacje Poselskie

1989 - 2005

   Według Raportu Organizacji European Citizen Action Service (ECAS) ponad 1 mln 120 tys. osób

   Według Raportu Organizacji European Citizen Action Service (ECAS) ponad 1 mln 120 tys. osób emigrowało z Polski po 1 maja 2004 r. w poszukiwaniu pracy. Stanowi to aż 3% wszystkich Polaków i aż 5% osób w wieku produkcyjnym. Dane te, uwzględniające zarówno osoby stale zatrudnione, jak i pracowników sezonowych, głównie w wieku od 25 do 34 lat, zostały oszacowane w oparciu o liczbę pozwoleń na pracę wydanych obywatelom grupy A8 (Wielka Brytania - 264.000, Irlandia - 100.000, Szwecja - 3.838, Włochy - 72.229, Hiszpania - 6.118, Portugalia - 434, Belgia - 3.086, Francja - 90.000, Dania - 2.656, Holandia - około 20.000, Austria - 12.615, Niemcy - 534.000, Czechy - 6.664, Słowacja - 366, Węgry - 1.575). Raport podkreśla, iż zatrudniający Polaków uznają ich za ciężko pracujących, zmotywowanych i gotowych zaakceptować zajęcia, na które nie ma chętnych w goszczącym ich kraju.

   Podczas 23. posiedzenia Sejmu RP w dniu 23 sierpnia 2006 r. Pani Anna Kalata, Minister Pracy i Polityki Społecznej, podała, iż według szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej po 1 maja 2004 r., tj. po akcesji Polski do Unii Europejskiej, do pracy za granicę łącznie wyjechało 660 tys. naszych rodaków. Jak podkreśliła Pani Minister: ˝Do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej dochodzą sygnały od pracodawców różnych sektorów gospodarki o trudnościach ze znalezieniem pracowników. Jednak z jednostkowych lub lokalnych sytuacji nie powinniśmy wyciągać zbyt daleko idących wniosków dla całego kraju. W ewidencji bezrobotnych figuruje bowiem zbyt wiele osób o kwalifikacjach uznawanych za poszukiwane, np. ponad 61 tys. murarzy, 28 tys. malarzy, 4,5 tys. informatyków i prawie 8 tys. pielęgniarek˝.

   Jak wynika z badań demograficznych, w najbliższych latach wzrośnie skala migracji zagranicznych, dlatego zwiększy się nieznacznie ujemne saldo migracji, z obecnych kilkunastu tysięcy osób rocznie do 24 tysięcy osób około 2010 r.

   Do 2020 r. liczba ludności zmniejszy się o milion osób, a w następnej dekadzie (lata 2020-2030) o kolejne półtora miliona; w 2030 r. ludność Polski może osiągnąć liczbę 35693 tys. Ubytek ludności dotknie przede wszystkim miasta, głównie z powodu mniejszej dzietności w miastach niż na wsi, ale też na skutek nowego zjawiska, jakim jest przemieszczanie się części ludności miejskiej na tereny wiejskie na obrzeżach miast. W stosunku do stanu obecnego przewiduje się, że do 2030 r. liczba ludności w miastach zmniejszy się w sumie o 3 miliony osób, a na wsi wzrośnie o ok. pół miliona.

   Malejąca dzietność i wzrastająca długość życia powodują starzenie się społeczeństwa. Do 2030 r. średni wiek mieszkańca Polski (obecnie wynosi on około 37 lat) wzrośnie do ponad 45 lat, z tendencją do dalszego wzrostu.

   Systematycznie będzie malała liczba młodzieży w wieku 16-24 lata, z obecnych prawie 6 mln do 4 mln w 2015 r. oraz 3 mln w 2030 r. Istotne przesunięcie nastąpi w proporcjach między liczbą osób w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym. W okresie do 2010 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym z obecnych 24 mln wzrośnie o prawie milion, zaś w wieku poprodukcyjnym z 5,8 wzrośnie do 6,4 mln osób. W okresie kolejnych 20 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym będzie systematycznie maleć aż do poziomu 20,8 mln w 2030 r., a w wieku poprodukcyjnym będzie rosnąć aż do 9,6 mln. Wskaźnik obciążenia ekonomicznego, tj. liczba osób w wieku nieprodukcyjnym na 100 osób w wieku produkcyjnym, zwiększy się z obecnych 60 do 72; jednocześnie znacznie zwiększy się obciążenie ludnością w wieku poprodukcyjnym - do 46 (obecnie 24) na niekorzyść osób w wieku przedprodukcyjnym (z obecnych 26 na 36).

   Zmiana proporcji pomiędzy aktywnymi i biernymi zawodowo, pomiędzy utrzymującymi się z pracy a otrzymującymi renty lub zasiłki ma kluczowe znaczenie dla stabilizacji finansów publicznych. Dobitnie mówią o tym liczby. Zgodnie z ustawą budżetową na rok 2004 dochody budżetu państwa planowane były w wysokości 154,5 mld zł, wydatki prawie 200 mld zł, zaś deficyt w kwocie 45,3 mld zł. W tym samym roku 2004 wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - z którego ZUS wypłaca pracownicze renty i emerytury - wyniosły 110 mld zł, z czego 20,8 mld zł stanowi dotacja budżetu państwa. Równocześnie budżet państwa dotuje KRUS kwotą 15 mld zł na wypłatę rolniczych świadczeń rentowych. Ponadto Fundusz Pracy z łącznej kwoty 11,1 mld zł wydatków przeznacza 5,2 mld zł na zasiłki i świadczenia przedemerytalne oraz 3 mld zł na zasiłki dla bezrobotnych, a zaledwie 182,4 mln zł na dodatki szkoleniowe i stypendia.

   Sytuacja w roku 2006 nie ulegnie istotnej zmianie, gdyż - jak wynika z budżetu państwa - dotacje do ZUS i KRUS wyniosą prawie 38,5 mld zł.

   Aby system emerytalny wytrzymał takie zmiany ustawą z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U Nr 137, poz. 887 ze zm.) został powołany Fundusz Rezerwy Demograficznej. W założeniu do Funduszu miała wpływać niewielka część składek emerytalnych, a także kwoty uzyskane z prywatyzacji. Zgromadzonymi w ten sposób środkami fundusz miał obracać na tyle skutecznie, aby w 2009 r. na jego koncie znalazło się 20 mld zł przeznaczonych na dotowanie wypłaty emerytur dla osób urodzonych w czasie wyżu demograficznego po II wojnie światowej. Okazuje się jednak, iż na koncie Funduszu Rezerwy Demograficznej znajduje się jedynie 1,5 mld zł. Resort finansów zmniejszył wysokość składki przeznaczanej na fundusz. Obecnie wynosi ona 0,25% dochodu i odlicza się ją od ogólnej składki emerytalnej, podczas gdy w zamyśle twórców funduszu miała wynosić co najmniej 1%. Tymczasem zgodnie z ustawą fundusz ma gromadzić środki jedynie do 2008 r., a po upływie tego terminu obracać pieniędzmi i dotować Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż do tego czasu Fundusz Rezerwy Demograficznej miał zgromadzić 20 mld zł, jako niezbędne minimum do utrzymania systemu emerytalnego w kontekście zmian demograficznych, to sytuacja przedstawia się katastrofalnie. Aby uniknąć załamania systemu emerytalnego, niezbędne są pilne decyzje. Nie jest możliwe zaoszczędzenie znacznych środków dla powiększającej się grupy osób w wieku poprodukcyjnym, jeśli wydatki na te cele będą jednymi z najwyższych w Europie.

   Jak ocenia raport ECAS, głównymi powodami migracji są widoki na lepszą płacę. Z powodu zróżnicowania płacy Polacy gotowi są podjąć także tę pracę, która nie odpowiada ich poziomowi wykształcenia, ale jest lepiej płatna niż praca, którą mogliby podjąć w kraju. Ponadto polscy pracownicy są pozbawiani podstawowych praw pracowniczych, którymi powinni cieszyć się obywatele Unii Europejskiej i są systematycznie wyzyskiwani.

   Dlatego też zwracamy się z prośbą o wyjaśnienie:

   1. Jaką metodę przyjęło Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej do wyliczenia liczby osób, które wyjechały z Polski po 1 maja 2004 r. (liczba osób wymeldowanych, zgłaszających status rezydenta w Urzędzie Skarbowym, inna)?

   2. W jaki sposób rząd zamierza zbilansować niedobór środków finansowych Funduszu Rezerwy Demograficznej, aby zapewnić stabilność systemu emerytalno-rentowego?

   3. Jak zostanie zrównoważony budżet Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w kolejnych latach wobec emigracji w tej skali potencjalnych płatników składki rentowo-emerytalnej?

   Sprawa zrównoważenia budżetu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wobec masowej emigracji potencjalnych płatników składki rentowo-emerytalnej ma charakter międzyresortowy: dotyczy bowiem w pierwszej kolejności kompetencji Ministra Finansów oraz Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Dlatego też interpelację kierujemy do Prezesa Rady Ministrów - Pana Jarosława Kaczyńskiego.

   Z poważaniem

   Posłowie Sławomir Jan Piechota,

   Stanisław Tadeusz Huskowski

   i Jarosław Duda

   Wrocław, dnia 15 września 2006 r.

Wynajem samochodów | bingo online | Usługi leśne | darmowy hosting plików | lokata Muzyka Trance Imprezy Dave The Drummer Rolety Poznań Tusze i tonerki tanio Komputery Ogloszenia drobne Rolety Poznań monitory prysznice i natryski serwery wirtualne czasopisma śmieszne historie